-Jutro wracasz do pracy Bezimienna....
Powiedział po chwili chłodno.
-A...Ale rana...
-Wykręcasz się od pracy...? W takim razie... -podstawił jej wiadro pod nos i szarpnął za ramię stawiając do pionu- dzisiaj wracasz do pracy...
Pchnął ją w kierunku schodków. Wyszła chwiejnym krokiem na pokład gdzie od razu zaliczyła spotkanie z ziemią. Na placach poczuła jak ktoś przechodzi po niej. Znów leżała nie mając siły wstać. Nagle ktos delikatnie ją podniósł.
-Kiepsko wyglądasz Bezimienna...
Znała ten dotyk, ten głos.
-J...Jim...?
Spojrzała niepewnie w twarz bruneta o zielonych oczach. Chłopak wzdrygnął się. Zapatrzył się w jej niezwykle oczy.
-P..Pani Kapitan... Szybko... Proszę za mną...
Pomógł jej przejść do kuchni pod pretekstem, że jest tam brudno. Posadził ją na krześle i podał miskę z zupą.
-Mmm... Nie wiedziałam, że tak świetnie gotujesz...
-Dzięki... Wiem, że kłamiesz, ale dzięki...
Usiadł przy niej i pogładził po policzku sprawiając, że przuybrały piękny różany kolor.
-Co się stało?...Co z tobą...?
-Gdy skradziono statek winą obarczyłam Kalipso. Za karę znów zmieniła mnie w niewolnicę...
-Znów?...
-Za grzechy mojej matki urodziłam się w innym ciele... A moje ciało kapitana zniknęło. Davy Jones mnie "odczarował"... Resztę znasz...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz