sobota, 24 maja 2014

~VIII~ Dzień dobry

- Gdzie ona, do cholery, jest? - warknąłem, schodząc ze schodków niżej na pokład. Jeszcze niecałą godzinę temu widziałem jej żywe truchło, szorujące pokład. Teraz znikła. Zupełnie tak samo, jak reszta załogi, siedzącej teraz pod pokłademą i opierdalającej się po całości. Weź tu z takimi wytrzymaj. Nie wspomnę, że oni myślą o mnie dokładnie to samo.
     Zszedłem niżej do ładowni, gdzie znów przywitały mnie ciemności istnie egpiskie. Warknąłem pod nosem, gdy przypieprzyłem kolejny raz łbem o lampę. Zajebiście. Tylko, gdzie ona jest?
     Znów po omacku wyszukałem zapałem, oraz czegoś, co można zaczarować ogniem. Względnie wybór padł na lampę, która zaatakowała mnie na wejściu, gdyż nic innego nie znalazłem. Nic innego i nic ogarniętego.
- Gdzie się zaszyłaś... - mruknąłem, wolnym krokiem przemierzając pomieszczenie. Nie wiedziałem dokładnie gdzie idę, ani na co mogę wpaść. Światło padało jedynie na odległość jednego metra ode mnie, co dawało marne rezultaty w poszukiwaniach.
     W ten jednak doszedł do mnie cichy szmer. Prawie, że niesłyszalny. Mi jenak udało się go usłyszeć. Zmrużyłem delikatnie oczy i pokierowany dźwiękiem, podążyłem za nim. Jakie było moje zdziwienie, gdy dostrzegłem w końcu nieruchomą sylwetkę niewolnicy. Leżała na podłodze, a z jej rany przy skroni skapywała świeża krew. Dzień dobry, piekło z tej strony.
- Cholera - warknąłem pod nosem, stawiając lampę na ziemi i podchodząc do dziewczyny. Wyglądała na nieprzytomną i właśnie taka była. Jeszcze lepiej...
    Zebrawszy siły, podniosłem ją z ziemi, przenosząc w inne miejsce. Nawet jednak nie musiałem się zbytnio wysilać, gdyż jej waga była równa tyle, co nic. W końcu zdecydowałem się ulokować ja na jej posłaniu gdzieś w innych częściach czeluści. I to opatrzyć. W końcu czyści pokład. Musi żyć. Chociaż gdyby się tak zastanowić, nie musi tu być. Kto inny może czyścić pokład.
     Sam nie wiedząc czemu, sięgnąłem po jakiś materiał, który zamoczyłem w zimnej, morskiej wodzie i przyłożyłem do jej rany.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz