sobota, 24 maja 2014

~V~ Czarna Perła

Wszystko ją bolało. Białe jak dotąd włosy przybrały kolor brudnej, wyblakłej czerwieni. Sukienka była potargana jeszcze bardziej, kolana, łokcie i dłonie zdarte do krwi. Powolne ruchy statku przyprawiały ją o mdłości. Nienawidziła siedzieć pod pokładem. Chwiejnym krokiem zbliżyła się do przestrzeni między skrzyniami a ... Skrzyniami, gdzie było jej "posłanie", czyli szalone kilka starych szmat, które ukradła. Westchnęła ciężko układając się w miarę wygodnie.
Noc. Usłyszała jakby szmer. Otworzyła oczy i zaspana wyszła z ładowni. Naokoło statku unosiła się gęsta mgła. To był TEN statek.
-Perła...
Szepnęła przejeżdżając ręką po drewnianej barierce. Wiatr, dusza Czarnej Perły, rozwiała jej włosy, jakby witając z powrotem.
-Co on z tobą zrobił...
Rozejrzała się w poszukiwaniu ozdobień przy burtach i drzwiach, teraz bardziej obrzydzały niż, jak kiedyś, cieszyły oczy. Czarne, dziurawe żagle, które działały, zastąpiono nedznymi purpurowymi. Perła z szybkiego statku pirackiego przerodziła się w ciężką bryłę z trudem utrzymującą się na wodzie, ze zbędnym ładunkiem.
-Nawet kołowrotki zniszczyli... I oni chcą nazwać siebie piratami?...
Kołowrotki te służyły do przyczepienia Perły do innego statku, oczywiście o tak wszyscy woleli na chama wbijać się (dosłownie) z haków. Właśnie... Haki...
Popedziła spowrotem pod pokład sprawdzić czy i to zniszczyli. Uśmiechnęła się pod nosem stwierdzając, że tego nie używali. Albo o tym nie wiedzieli. Gdy spowrotem weszła na pokład stwierdziła jeszcze jedną zmianę. Nie było tajemniczych, metalowych wgłębień, które uznane za wadę zapewne zostały usunięte.
-Hej ty! Mała! Nie boisz się tak w nocy chodzić sama? Coś mogłoby ci się stać...
Mięśniak, ten sam co kilka godzin temu ją pobił, szorstką łapą pogładził ją po policzku rozdrapując ranę. Syknęła odpychając go od siebie.
-Kogo ja widzę... Nie pamiętasz mnie... To ty wrzuciłeś mnie do morza. Obiecałam, że będziesz cierpieć... I dotrzymam słowa...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz