Patrzyła beznamietnie na ludzi przed nią.
-Więc... Tenshi... Gdzie moje dusze...?
Chłopak poprawił kapelusz i wzruszył ramionami jakby chodziło o coś niewielkiego.
-W takim razie... -kontynuował- co powiesz na taki układ... Ja biorę dziewczynę na pokład i masz miesiąc... Inaczej nie ma nawet cienia szansy, że ją odzyskasz...to jak?
-Nie ma mowy!
Załoga znacząco zaprotestowała, tylko Białowłosa stała nieruchomo, jakby była w swoim świecie. Mackowaty podszedł do niej i chwycił za ramię.
-Idziemy...
Pociągnął ją w stronę swojego statku.
***
Wepchnął ją do swojej kajuty. Dziewczyna w ostatniej chwili oparła się o organy. Wszystko było mokre i obślizgłe.
-W coś ty się wpakowała mała... Czemu to ten debil dowodzi Perłą?! -krzyknął uderzając pięścią w stół.
-...A co niby miałam zrobić, hę?! Ta dziwka Kalipso zmieniła mnie w niewolnicę!
-Nie mów tak o niej! Życie ci nie miłe?!
-Patrz jaka niespodzianka!
Patrzyła na niego z wyrzutem.
-Wiem, że możesz mi pomóc...zmień mnie...We mnie...
-W ciebie... -mackowaty zamyślił się - na razie ogarnij się, wykąp , przebierz... Wiesz gdzie co jest...
Wyszedł bez słowa. Stała, milcząc patrzyła na podloge, która nie wzbudzała zaufania. Jeden z owoców morza przyniósł jej ubrania, i nawet na nią nie patrząc położył je na stole.
***
-Trzymaj kurs... -powiedziała pewnym głosem wchodząc po schodkach. Czarne wysokie buty stukaly o pokład, ciemny płaszcz powiewal na wietrze a białe włosy związane w warkocz sięgały prawie do kolan. Poprawiła kremową koszulę.
-Nowy, huh?
Zerknęła na wystraszonego rudzielca. Ręce mu się trzęsły. Sprawiając, że ster kręcił się raz tak, raz tak. Załoga wymiotująca marchewką była mu wdzięczna.
-Nie trzęś się tak galareto... Ja cię nie zjem...Ale kraken...
Powoli przeniósł na nią wzrok, widziała ze panika powoli ogarnia jego ciało. Oczy zrobiły się większe. Z krzykiem wskoczył do morza. Ku uciesze załogi oczywiście. Zajęła jego miejsce.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz