sobota, 13 września 2014

~XXII~ Dlaczego ona...

- Tenshi, Tenshi... - zaśmiał się Jones, torując mu drogę. - Naprawdę sądzisz, że puszczę cię stąd samego?
- Sądzę - uśmiechnął się krzywo, po czym postawił krok w bok, chcąc wyminąć pirata i tym samym zakończyć rozmawę. Dayvy szybkim ruchem zacisnął boleśnie szczypce na ramieniu czarnowłosego. Ten jednak ani drgnął. Zmierzył tylko mackowatego chłodnym wzrokiem, czekając, aż raczy się odezwać.
- Uwierz mi. Dopóki nie dostanę swojej zapłaty, ty staniesz się do tego czasu częścią statku.
- Głupszy, niż ustawa przewiduje - prychnął pod nosem Tenshi. - Skąd będziesz mieć pewność, że jednak nie uciekłem?
- Ja nie muszę mieć pewności. Ona będzię ją mieć - uśmiechnął się podle pod nosem, po czym gestem ręki wskazał na smukłą, kobiecą sylwetkę, która oparta o burtę przyglądała się obu.
- Ależ oczywiście, że dopilnuje.
Czarnowłosy zmrużył oczy, przez dłuższą chwilę z niedowierzaniem przyglądając się jej. Co ona tu robiła? Dlaczego właśnie ona... Kim była? W tym momencie ani trochę nie przypominała tej, która po raz pierwszy stanęła na jego statku.
   Prychnął zły pod nosem, po czym wyminąwszy Jones'a - zniknął w kajutach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz