Statek został zakotwiczony niedaleko wyspy, a sam pan kapitan wraz z załogą popłynął łódkami na wyspę. Wydawał się zamyślony, może lekko zaniepokojony. Bezimienna, Bill, Harry, Jim i kilku innych zostało na statku. Białowłosa wciąż nie wychodziła z kajuty kucharza a dzielny Jim czyścił pokład.
-Lepiej jest jak ty gotujesz... Przynajmniej jest jadalne... -powiedział siadajac na zniszczonym krześle.
-Jak kobieta to tylko do kuchni tak?! -syknęła na co chłopak wzdrygnął się i zaczął szybko tłumaczyć, że to nie tak.
-Pograżasz się... -zanuciła bawiąc się piórem od kapelusza.-teraz gdy zeszli na ląd mam statek dla siebie... A może ich tak zostawić?...
-Shi no Tenshi ma twój kompas...
-To komplikuje sprawy..-mruknęła cicho pod nosem mrużąc oczy. -trzeba zdać się na Perłę... Ten statek się co zrobić... Nie bez powodu tutaj jesteśmy. Musimy czekać na okazje by wezwać Krakena... A potem tylko w stronę Latającego Holendra. Ciekawe ile warta jest dusza Shi no Tenshiego...
środa, 4 czerwca 2014
~XV~ A może by tak...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz