Czarnowłosy chłopczyk stojąc na kamiennych schodkach, podziwiał wielkiego, drewnianego potwora zacumowanego tuż przy porcie. Intensywnie niebieskie oczy błyszczały z zachwytu jak dwie gwiazdki, a na twarzy tkwił wymalowany wesoły uśmiech.
- Tatusiu, mogę płynąc z tobą? - spytał z nadzieją, że odpowiedź rodziciela będzie zadowalająca. Mężczyzna uśmiechnął się tylko poczciwie do swojego jedynego syna i pochylając się nad dzieckiem, rozczochrał jego bujne włosy.
- Przykro mi Shade, jesteś jeszcze za mały na takie rzeczy.
- Ale ja chcę! Jestem odważny, nie boję się rekinów! - tupnął nogą, marszcząc śmiesznie nos. Mężczyzna zaśmiał się pod nosem, kręcąc z politowaniem głową.
- Jak wrócę to obiecuję, że my dwaj tylko popłyniemy na największą wyprawę naszego życia, zgoda?
- Tylko my dwaj? - uśmiechnął się malec.
- Pewnie. A teraz muszę już iść. Opiekuj się mamą i pamiętaj, co ci mówiłem - rzekł, wkładając w rączkę malca medalion w kształcie łzy. - Oddasz mi go dopiero, gdy wrócę.
- Super! - kiwnął szybko głową, szczęśliwy z prezentu, po czym pomachał za oddalającą się sylwetką ojca. Wtedy widział go już ostatni raz...
Życie to pojęcie względne...
Zazwyczaj to tona smutków...
I w chuj dużo nieszczęść...
Życie to pojęcie względne...
Zazwyczaj to tona smutków...
I w chuj dużo nieszczęść...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz